Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pierogi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pierogi. Pokaż wszystkie posty
Tęsknię za smakami dzieciństwa... szczególnie podczas świąt. Kiedy doprawiam barszcz, zawsze wspominam ciocię Jadzię, której barszcz był najlepszy na świecie. Kiedy robię uszka, myślę o babci Tosi, która jak nikt inny ekscytowała się gotowaniem, a każda uroczystość rodzinna wprawiała ją w dobry nastrój. Celebruję te chwile... ich miłość jest w nas.
Nazwa uszka jest nieco myląca w tym przypadku, bo są to raczej pierogi smażone. W mojej rodzinie babcia Tosia mówiła na nie uszka i tak zostało. Dopiero jako osoba dorosła zorientowałam się, że kształt uszek jest inny. Babcia Tosia przywiozła ten przepis z Wileńszczyzny i odkąd pamiętam jest to potrawa numer jeden na naszym wigilijnym stole i żadna inna nie może się z nią równać. Można je mrozić i odgrzewać później w piekarniku. Zaoszczędza to cenny czas przed świętami. Pięknie się rumienią i są chrupiące (to zasługa ciasta krucho-drożdżowego). Do tego barszcz i ach....
Pierogi kojarzą mi się z ogromem pracy i dużym bałaganem w kuchni. Jednak kiedy robię ich niewiele, np. 30 sztuk, a nie 130, to sprawa wygląda inaczej. Wszystko idzie sprawnie i nawet nie wiem kiedy, pierwszy gotowy pieróg jest na moim widelcu:) Zatem, wystarczy spuścić z tonu z ilością i diabeł nie taki straszny...
środa, 10 czerwca 2020
PIEROGI Z BRĄZOWĄ SOCZEWICĄ I PIECZARKAMI
To moje ulubione pierogi. Skropione sosem sojowym są niebezpiecznie uzależniające. Konieczna jest kontrola przy ich konsumowaniu, bo można się zatracić...



